07 07
Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale wizualizacje 3D są niemal jak powietrze – jesteśmy przez nie otoczeni. Nie ważne czy patrzysz na billboard na budynku, reklamę w telewizji, czy czytasz gazetę, bardzo prawdopodobne jest, że patrzysz na jakąś formę wizualizacji 3D. Używane są one praktycznie wszędzie i w dodatku zaczynają bezbłędnie naśladować rzeczywistość. Niesamowite odwzorowanie odbicia światła na wizualizacjach co lepszych „artystów” pozwala uwierzyć, że to co widzimy wydaje nam się być odbiciem realnego świata.
Idea wizualizacji jest wspaniała, dla laika, porównywalna do magii. Tworzenie całych scen, obrazów, budynków i przedmiotów wyglądających jak prawdziwe (mimo, że tylko na zdjęciu lub w komputerze) bez ich realnego istnienia pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy. Teraz architekci wiedzą, jak będzie wyglądać ich budynek jeszcze przed położeniem pierwszej cegły, a pani Kowalska może obejrzeć swój na nowo udekorowany salon jeszcze przed jego zbudowaniem i zmieniać w nim do woli bez męczarni przesuwania mebli i malowania ścian po raz dziesiąty. Oszczędność? I to jaka!
Twórcy reklam także potrafią sobie wiele ułatwić. Stworzenie niesamowitej scenerii dla modelek i modelów to teraz tylko kwestia umiejętności komputerowych. Wymyślne tło (Księżyc? Amazońska Dżungla?) wyglądające na realne, to nic trudnego. A może latający talerz z zupą w reklamie bulionu? Nic prostszego. Praktycznie każda reklama w obecnych czasach jest w jakiś sposób dotknięta czarem grafiki 3D i naprawdę nie da się tego uniknąć.
Kiedy technika rozwija się w tak zatrważającym tempie, często boimy się zmian, jakie wprowadzi ona w nasze życie, ale chyba jednak powinniśmy umieć spojrzeć na tą dobrą stronę. Jakby na to nie patrzeć, jesteśmy świadkami powstawania nowej dziedziny sztuki. Może jeszcze nie wszyscy są w stanie to zaakceptować, ale nikt nie zaprzeczy, że wizualizacje 3D istnieją, rozwijają się i czują się coraz lepiej w naszej codzienności. Życzę im owocnego egzystowania.
Emil
06 21
Krótki film prezentujący umiejętności, jakimi dysponuje firma luminance studio w zakresie wizualizacji 3D jest świetną formą przedstawienia potencjału możliwości grafiki 3D. Zapraszamy Państwa do odwiedzenia portfolio firmy, znajdą tam Państwo fotorealistyczne wizualizacje, animacje oraz panoramy 360 jakie wykonała firma.
Showreel luminance studio
09 18
Z pojęciem wizualizacji spotkałem się po raz pierwszy, jakby nie patrzeć, lat temu kilka. Nigdy wcześniej nie podejrzewałem, że z nimi samymi współżyję w tej miejskiej dżungli z taką intensywnością. Na co dzień przechadzając się w szarej rzeczywistości galopującej wioski, po jeszcze bardziej szarych chodnikach, mijam lasy wizualizacji, nad którymi ktoś spędził kilka porządnych godzino-dób swej pracy. Dopiero spotkanie bliskiej mi osoby, która trudni się „malowaniem wizualizacji” (jak to mówi mój dobry przyjaciel Michał) pozwoliło mi docenić to czym one naprawdę są. Jak ważnym elementem się stają w procesie tworzenia naszej miejskiej świadomości i codziennej koegzystencji. Bo przecież każdemu zależy, by żyć i poruszać się w przyjaznym dla oka i sumienia otoczeniu. O wiele sympatyczniej spaceruje się po ulicach ot choćby swego ukochanego miasta, gdy choć na chwilę można zarzucić swym okiem na zapierającą dech w piersiach budowlę i pozwolić sobie na to, by to oko spoczęło tam na chwilę i odegnało nasze myśli zmęczone „załatwianiem ważnych spraw”, w bardziej przyjazne rejony. Do czego zmierzam? Sam projekt nowo powstającego zagospodarowania przestrzeni miejskiej to podstawa. I wielki hołd dla ambitnych jego twórców. Jednak tak jak dobrej kawie brakuje ćmiącego się papierosa, tak dobremu pomysłowi brakuje rzucającej na kolana wizualizacji. Projekt jest solidnym, inżynieryjnym fundamentem.

Wizualizacja jest sztuką sprawiającą, że nad fundamentem się przysiądzie i zaduma. Wiadomo, że najlepsze z najlepszych to te pomysły, które swą oryginalnością budzą niedźwiedzia z zimowego snu. Jednak by takiego niedźwiedzia przekonać do ruszenia swej posady w przysłowiowe „troki” należałoby pokazać mu czarno na białym korzyści, jakie z tego wynosi. Tym, moim skromnym zdaniem, dla osób decydujących, czy stawiamy, czy nie (a raczej czy stawiamy w takiej formie, czy pozostajemy w tradycyjnym, czyli nudnym sosie) są wizualizacje. Ot taka mała furtka między snem a rzeczywistością. Oby takich furtek otwierało się coraz więcej.
pnd
03 02
Każdy człowiek choć raz w życiu stanął przed problemem organizacji przestrzeni go otaczającej. Dokładnie, problemem, bowiem często pozornie prosta rzecz nagle odkrywała kłopoty organizacyjne, funkcjonalne, kolorystyczne i wiele innych. Jako architekt doskonale widzę to na przykładzie inwestycji. Każda z nich jest ważna i może być wykonana dobrze wówczas, gdy maksymalnie wiele czynników jest ze sobą zgranych i dopracowanych. Dotyczy to zarówno aranżacji małego mieszkania, tworzenia kompleksu biurowego czy budowania założeń urbanistycznych.

Wizualizacja
W pierwszym wypadku ludzie kupujący mieszkanie pragną by było wyjątkowe i co bardzo ważne wygodne w codziennym użyciu. W drugim oprócz stworzenia klarownej konstrukcji, czytelnej funkcji oraz wybrania najlepszych rozwiązań techniczno – materiałowych ważne jest pokazanie, że projektowane obiekty sprostają wymaganiom estetycznym oraz są zgodnie z wytycznymi miejsca, w którym będą się znajdować. Ostatnie zaś muszą pokazać iż właśnie takie pomysły są najlepszymi rozwiązaniami na problemy danego miejsca lub wskażą jak uatrakcyjnić miejsce zapomniane w skali lokalnej.
Wszystkie z wyżej wymieniowych gałęzi architektury spotykają się w jednym punkcie od momentu ich powstania – w rzeczywistej, wizualnej formie. Ważne i komfortowe jest by czuć się dobrze zarówno w dystyngowanym wnętrzu, w dobrze zaprojektowanym budynku lub spacerując w lubianej przez siebie dzielnicy miasta. Dzisiaj już nikt nie kwestionuje niebagatelnej roli jaką daje wizualizacja. To ona jest ostatecznym przed realizacją efektem wspólnej pracy projektantów i inwestorów. Ostatecznym “tak” lub “nie” dla przedsięwzięcia. Często dzięki niej powstają nowe założenia i pomysły.
Zbyszek Oporski
Architekt
03 02
Dlaczego tak jest? Aranżacja przestrzeni to wielowątkowe i bardzo trudne zadanie. Tym trudniejsze im skala założenia jest większa. W pracy projektowej związanej z aranżacją wnętrz bardzo ważnym jest zrozumienie i sprostanie potrzebom klienta, który ma ogólne wyobrażenie jaki charakter wnętrz ma mieć nowo wybudowany dom. Swoje zdanie buduje na podstawie tego co ujrzał w magazynach wnętrzarskich bądź w ofercie pracowni architektonicznych – czyli również tego, co my, projektanci pokazujemy od siebie.
Z rozmów i prezentacji rysunków dwuwymiarowych koncepcja oraz zarys przyszłej inwestycji stopniowo się klaruje, lecz nawet wielka ilość kolorowych zdjęć, długie rozmowy i wielogodzinne wpatrywanie się w rzuty nie zaspokajają potrzeb związanych z przekonaniem, iż dokona się właściwego wyboru danego rozwiązania przestrzennego czy zestawienia materiałów lub kolorystyki. A czy nie o to chodzi?
Zbawieniem jest przestrzenna fotorealistyczna wizualizacja, która przy możliwościach jakie dają programy poprawnie fizycznie liczące światło są w stanie pokazać w pełni jak będzie przytulnie wyglądać sypialnia w nocy lub jak wystrojowo i z rozmachem będzie cieszyć oko gościnny salon w środku dnia.
Brzmi niedowierzająco? Dzięki wizualizacji można pokazać przyszłym domownikom możliwości i zalety wybranego układu funkcjonalnego.

Warszawski loft
Dopiero wtedy inwestorzy wiedzą, że będą się czuli dobrze w przejściu, który wydawał się za wąski lub zadecydują czy będą komfortowo oglądać telewizor w odległości jakiej proponuje projektant. Można przekonać klienta, że proponowana sofa jest warta wydania pieniędzy, gdyż będzie gabarytami i budową odpowiednia do ilości domowników i pomieści z naddatkiem wszystkich w przypadku spotkań z przyjaciółmi. Żadne snucie opowieści architekta oraz pokazywanie na dwuwymiarowych rysunkach nie ukażą jak doskonale odda klimat zaprojektowane oświetlenie, pokaże właściwe rozmieszczenie halogenów w suficie czy wskaże najlepsze miejsca na postawienie wieczorowych lamp. A kolory? Nic prostszego. Tu wizualizacja w bardzo krótkim czasie pokaże warianty oraz wskaże bardzo ważne proporcje i relacje pomiędzy kolorami, ogólny ton i klimat.
Co to da? Obopólną korzyść. Dla nas, architektów świadomość stworzenia maksymalnie dobrego, spójnego z oczekiwaniami klienta wnętrza, spasowaniu materiałów i kolorystyki a w efekcie pochlebne opinie z ust klienta i szanse na nowe zamówienia.
Dla przyszłych domowników to również świadomość trafnego wyboru zarówno proponowanych rozwiązań jak i pewność przyszłego komfortu mieszkania. Ponad to i jedni i drudzy zaoszczędzą wiele czasu, bowiem wizualizacja wyjaśni znacznie szybciej wszystkie aspekty projektu, zwłaszcza te, które mogą być nie do końca zrozumiałe we wspólnej rozmowie.
Zbyszek Oporski,
Architekt
03 02
Kontynuując mój poprzedni artykuł wspomnę nieco o architekturze rozumianej jako budowli. W przypadku projektu budynku lub ich grupy np. osiedla waga przedstawienia graficznego koncepcji zwiększa się. Dlaczego? Wnętrze można zmienić w przeciągu kilku tygodni nie do poznania pod każdym względem. Budynek zaś będzie towarzyszyć ludziom wiele lat lub nawet wiele pokoleń.
Ludzie nie zajmujący się architektura oceniają budynek czy osiedle najczęściej po prostu jako “dobre” lub “złe“. My, architekci wiemy, że za owymi pozornie zwykłymi epitetami stoi cała masa zagadnień związanych z działaniami formalnymi takimi jak gra proporcji, kolorów, dobranie właściwych materiałów oraz jak najlepsze wpasowanie nowej inwestycji w istniejące otoczenie i wiele innych.

Wizualizacja projektu
Nie ma nic bardziej szpecącego niż paskudny nowy obiekt w pobliżu znanej nam pięknej alejki lub widok szkaradnego osiedla do którego przywykliśmy wracać. Jak wielki jest to problem wystraszy rozejrzeć się dookoła by ujrzeć coś co razi swą sylwetą, złymi materiałami czy kolorem. A jest tego sporo.
To nie prawda, że o pięknie danego obiektu mogą się wypowiadać tylko znawcy tematu. Architektura jest dla wszystkich – nie tylko specjalistów. Inwestorzy muszą widzieć i być pewnymi jak będzie ich budynek prezentował się na tle istniejącej tkanki zabudowy. Jak tak na prawdę będą wyglądać relacje z innymi budynkami i otoczeniem. Czy dana forma nie jest zbyt agresywna lub wręcz przeciwnie za słaba i nudna.
Dawniej te zagadnienia kreślono lub graficznie w sposób niezwykle uproszczony przedstawiano inwestorowi i w wielu wypadkach zwłaszcza związanych w prezentacją materiałową “zapewniano”, że te a nie inne materiały będą dobre. Ponieważ pokazanie niuansów wykończenia choćby w chropowatości konkretnego materiału było czasochłonne rysunki upraszczano kosztem odwzorowania kończąc na domysłach inwestora. Efekt tego widać na elewacjach, w których źle dobrane tynki absorbują nadmiernie zanieczyszczenia lub po prostu dają niezadowalający efekt czy zbyt odbijająca okładzina po prostu oślepia odbiciami słońca.
Dzięki fotorealistycznej wizualizacji uniknąć można wielu komplikacji i otrzymać klarowną informację na temat przyszłego obiektu oraz wszelkich związków z otoczeniem. Dlaczego pisząc o wizualizacji kładę nacisk na jej fotorealizm? Przecież na pierwszy rzut oka wystarczy dość prosta jej forma gdzie widać co i jak wygląda. Jak wielkim jest to błędem świadczą realizacje, które bez większych trudności można wytykać jako szpecące lub wręcz niepojęte, że coś takiego mogło powstać właśnie w takim miejscu i takim kolorze. Jestem pewny, że znaczna część to efekt uproszczonego przedstawienia inwestycji. Programy komputerowe dające możliwość realistycznej symulacji są nieodzowne by pokazać jak na prawdę będzie wyglądać proponowany materiał. Tu tynk z dokładnie wytyczonym kolorem palety RAL czy innej, będzie dokładnie taki jak w rzeczywistości. Zostanie ukazana jego struktura i inne cechy fizyczne. Wizualizacja pokaże czy proponowana okładzina granitowa nie będzie przeszkadzała odbiciami, które mogą zadecydować nawet o całkowitej jej zmianie. Poprawne pokazanie materiałów może wpłynąć na korektę proporcji ich względem siebie.
Najtrudniejszą rzeczą w projektowaniu budynku jako takiego jest znalezienie owego złotego środka. Pod tym pojęciem kryje się na prawdę wiele czynników i są one zmienne w zależności od projektu. Na tym etapie wizualizacja również jest bardzo przydatna. Przykładem może być nowoczesny szklany budynek, jako plomba w osiemnastowiecznej zabudowie. Pozornie razi? Nie, wręcz przeciwnie! Istniejąca zabudowa odbija się w szkle tak, że prawie jest on niezauważalny. Jak inaczej można przekonać inwestora do tak śmiałej koncepcji architekta niż za pomocą fotorealistycznej wizualizacji?
Niebagatelna przysługą fotorealizmu jest możliwość ukazania budynku lub całego osiedla dokładnie względem nasłonecznienia w różnych porach roku. To ważna cecha mogąca zadecydować o sposobie aranżacji grupy budynków względem siebie oraz względem istniejących.
Kształt cienia miał wpływ na sylwetę warszawskiego biurowca Intercontinental gdzie okazało się, że pełna bryła zasłaniała istniejące mieszkalne budynki w czasie przekraczającym dopuszczalne normy. Efekt? Dynamiczna bryła z charakterystycznym słupem biegnącym do połowy wysokości zachwalana w pismach architektonicznych powstała w wyniku szczęśliwego splotu zastałych okoliczności. Jak dokonano symulacji cienia bryły? Za pomocą technik wizualizacyjnych właśnie.
Kolejnym niepodważalnym atutem fotorealistycznych wizualizacji jest możliwość pokazania szaty zieleni dokładnie takiej, jaka będzie w rzeczywistości. Pozwoli ona w stu procentach dobrać gatunki zieleni niskiej i wysokiej, wkomponować ją w projektowany obiekt lub grupę obiektów. To ważne, bowiem pozwoli dobrać gatunki najbardziej odpowiednie pod względem okresu wegetacji oraz kubatury jako takiej. To z kolei uniknie szpecącego widoku poobcinanych drzew pod pretekstem rzekomego zagrożenia spadającymi w skutek wiatru gałęzi.
Zbyszek Oporski,
Architekt
Ostatnie komentarze